wrz 2007
Zielenimy
Dziś, można powiedzeć, zainaugurowaliśmy urądzanie ogrodu. Kupiliśmy kilka zielonych badylków i mamy nadzieje, że wsadzone w naszą szlachtną ziemię będą rosły. Cel jest taki że jak już wyrosną to zasłonią skrzynki przyłącznieniowe gazu i prądu. Walczyliśmy prawie rok żeby nam te skrzynki właściwe firmy zechciały postawić. Po kilku miesiącach już się ich widokiem nacieszyliśmy. Teraz bęziemy czekać aż roślinki je zasłonią.
Zestaw z marketu - worek ziemi i roślinki. Wykopałem troche za duże dziury - te roślinki są małe.
tuje1
I po wsadzeniu i zasypaniu wyglądają tak
tuje2
A czy będą rosły to się okaże. Mamy jeszcze do zasadzenia magnolię. To cel na najbliższe słoneczne:) dni.
|
POwroty rozpoczęte
Wróciliśmy już do "normalnego" trybu w zakresie mieszkania w domu. Olga z Jasiem zjechali do Straszyna po ponad 2 tygodniach nieobecności. W międzyczasie byli w Poznaniu, czekając aż babcia wroci z wakacji. Jan w tym czasie podszkolił się nieco w utrzymywaniu pionowej pozycji - homosapiens podobnej. Chodzić jeszcze nie umie ale potrafi już całkiem swobodnie wstawać i stać. Nie skumał jeszcze, że wystarczy ruszać naprzemiennie nogami aby się przemieszczać. Tak więc stoi sobie, rozgląda się na boki, znajduje interesujący punkt do którego następnie popyla na 4 w tempie kubicy.
j54
Czasem zapomi że stoi i się wywala.
j55
Trudno zrobić mu zdjęcie bo gdy tylko zobaczy aparat, albo telefon natychmiast próbuje wyrwać go z ręki. Wszystkie elektroniczne gadzety to najfajniejsze zabawki dla Jasia. Nie dał się spłycić starym telefonem, który dostał na własność. Fajne są tylko te rzeczy, którymi bawią się rodzice.
|
Autoportret Jasia
Jaś dopadł do Olgi komputerka i sam sobie strzelił fotkę. Trochę jeszcze widać szkody po wypadku, wiec zdjęcie będzie ku pamięci...
j53
|
rodzina rozjechana
Wszyscy się ostatnio w rozjazdy udali i jedynie ja zostałem w stolicy Układu jaką okazało się być 3miasto. Wakacje się skończyły a rodzinie zachciało się w świat ruszać. Mama poznańska na Krecie, Olga z Jasiem w Poznaniu pilnują psów a rodzice gdańscy razem z Kaśką pojechali dookoła. Zaczęli dzisiaj niepozornie na Lech Walesa Airport lecąc do Wawy ale dalej już będą bardziej egzotycznie brzmiące nazwy.
Tu można zajrzeć na Kaśki bloga wyjazdowego i pozazdrościć.
W każdym razie ja zazdroszczę.
Z nowości: Jasiek buszując wczoraj po poznańskim domu babci zwalił sobie na głowę stolik. Skończyło się szyciem łuku brwiowego. Szybko chłopak zaczyna, bo w dniu kiedy skonczył 10 miesięcy już pierwsze starcie z przedmiotem twardszym niż własna głowa. Tatuś przy tym całkiem nie ma się czym pochwalić bo nigdy nie był zszywany... Wszystko skończyło się dobrze, Olga poradziła sobie dzielnie choć przeżyła chwile solidnego strachu. Zdjęć na razie nie ma bo babcia pożyczyła nasz aparat. Może za to będą zdjęcia znad basenu jak już wróci z wakacji.
|